Listopad to podły miesiąc. Coroczna „już ostatnia” zmiana czasu i pogoda nie nastrajają. Nieuchronnie nadchodzi kryzys tożsamości – czy naprawdę da się żyć na tej szerokości geograficznej? Już nie wspominając o długości. Ojciec zawsze powtarzał: „ciesz się, bo mogłeś urodzić się bardziej na wschód”. Lecz niedokładnie określił jak bardziej, więc ignorując losowe urodzenie, klimatycznie bardzo zapyjaźniłem się z Azją południowo-wschodnią. Jednakowoż, wciąż pielęgnując związki kulturowo-kulinarne z Prowansją, Toskanią, tudzież pragmatycznie z Chorwacją, bo tu kąpek bliżej.

A propos bliżej, wszystko jest relatywne, jak u Einsteina. Elbląg już myślał, że znów jest morskim portem. Już witali się z gąską, a tu figa z makiem-pasternakiem. W ubiegłym roku przez kanał na mierzei przepłynęło 1467 jednostek rekreacyjnych i… 35 komercyjnych. To jest mniej ponad marzenia rządowców – z 2 mld złotych wydanych na ścieżkę kajakową i piwnicę o pojętce przemyśl. Za to Baranów wciąż karmi medialne królestwa, skutecznie broniąc się przed inercyjno-brutalnym planem CPK do czasu. Czyż nie lepiej budować alianse strategiczne, niż politykę populistyczną od przewidy polityczne?

Właśnie, z pozytywizmu została nam tylko „Lalka”, która zresztą spełniła się, sparaliżowała Kraków Przedmieście na sam początek, brutalnie odcinając uczestników i tużek Konkursu Chopinowskiego. Logiczniej było kręcić latem, ale wtedy pewnie kręcilibyśmy inne noły, nie koniecznie dla ochłody.

Koniec narzekania, bo przynajmniej Hotel Trends 2025 nie zawiódł. Solidna robota!!!