O budynkach, instytucjach i odpowiedzialności za cudzą noc
Na pytanie, czym właściwie jest hotel, nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Budynkiem? Firmą? Zespołem ludzi? Zestawem procedur? Przedsięwzięciem inwestycyjnym? Każda z tych odpowiedzi jest prawdziwa i każda z osobna zbyt mała.
Gościnność jest starsza od hotelu. Zajazdy, gospody i karawanseraje – historyczne, warowne zajazdy przydrożne – odpowiadały na ten sam cywilizacyjny problem: jak przyjąć pod dach gościa, nie odbierając bezpieczeństwa ani jemu, ani gospodarzowi. Nowoczesny hotel przekształcił osobisty gest gościnności w instytucję. Nadał mu cenę, standard, zespół, procedury i odpowiedzialność, którą można wyegzekwować.
TROJE DRZWI, TRZY OFERTY NA JEDNEJ ULICY
Przy tej samej ulicy troje drzwi może dziś prowadzić do trzech zupełnie różnych światów. Pierwsze należą do 5-gwiazdkowego hotelu, drugie do apartamentu zarządzanego przez profesjonalnego operatora, trzecie do zwykłego mieszkania, którego klucz czeka w skrytce przy bramie. Za każdymi czekają łóżko, łazienka, kod do Wi-Fi i obietnica, że noc minie bez przygód.
Z perspektywy gościa hotel, aparthotel, profesjonalnie zarządzany apartament i okazjonalnie udostępniany pokój stały się sąsiadami w wynikach wyszukiwania
Na ekranie telefonu wszystkie trzy oferty stoją obok siebie i przechodzą tę samą brutalnie demokratyczną procedurę: ruch palca, porównanie ceny, kilka fotografii i lektura opinii. Pobyt wyjątkowo dobry albo wyjątkowo zły częściej skłania do pisania. Przeciętność rzadziej mobilizuje.
Dla podróżnego różnice bywają mniejsze, niż obiecują szyldy. Dla prawa są zasadnicze. W pierwszym obiekcie ktoś mierzył pokoje, sprawdzał wyposażenie, ochronę przeciwpożarową i prawo do używania gwiazdek. W drugim może działać firma zarządzająca setką lokali, choć żaden z nich nie przypomina klasycznego hotelu. W trzecim gospodarz może wynajmować własne mieszkanie przez dwa weekendy w roku, nie zmieniając wystroju kuchni. Interfejs sprzedażowy wygładził te odmienności. Klatka schodowa, sąsiad i straż pożarna nadal je różnicują.
Spór staje się ciekawy wtedy, gdy przestajemy pytać, który model bardziej nam odpowiada, a pytamy, co właściwie kupujemy. Nie mur, nie recepcję ani gustownie złożony ręcznik. Kupujemy czasowe prawo do bycia obcym w cudzym miejscu oraz rozsądne oczekiwanie, że obcość nie będzie oznaczała bezbronności.
Pytanie o granice hotelu przestaje wówczas być semantyczną zabawą. Dotyczy różnicy między nazwą a funkcją, własnością a oddziaływaniem, wolnością gospodarczą a kosztami.
HOTEL, CZYLI SŁOWO POD OCHRONĄ
Polskie prawo traktuje sprawę rozsądniej, niż wynikałoby z wielu dyskusji. Obowiązująca ustawa definiuje usługę hotelarską szeroko: jako krótkotrwałe i ogólnie dostępne wynajmowanie domów, mieszkań, pokoi, miejsc noclegowych, a nawet miejsc na namioty i przyczepy, wraz z usługami związanymi z pobytem. Recepcja z marmurowym blatem nie jest zatem przepustką do świata usług hotelarskich. Wprowadza do niego krótkotrwałe, ogólnie dostępne zakwaterowanie wraz ze związanymi z tym usługami.
„Hotel” jest natomiast nazwą znacznie węższą i chronioną. To jeden z ośmiu ustawowych rodzajów obiektów hotelarskich, obok motelu, pensjonatu, kempingu, domu wycieczkowego, schroniska młodzieżowego, schroniska i pola biwakowego. Hotel musi mieć co najmniej dziesięć pokoi, większość miejsc w pokojach jedno- i dwuosobowych oraz świadczyć szeroki zakres usług związanych z pobytem. O zaszeregowaniu i kategorii decyduje marszałek województwa. Nazwą i gwiazdkami nie można udekorować dowolnego budynku tylko dlatego, że jego właściciel ma fantazję oraz drukarkę.
Poza tym katalogiem istnieją „inne obiekty”, w których również wolno świadczyć usługi hotelarskie. Muszą spełniać minimalne wymagania dotyczące wyposażenia oraz sanitarne i przeciwpożarowe, a ich ewidencję prowadzą gminy. Mieszkanie oferowane turystom nie staje się więc hotelem w sensie prawnym. Jeżeli jednak sposób jego oferowania spełnia ustawowe cechy usługi hotelarskiej, nie pozostaje prywatną wyspą, przed której progiem zatrzymuje się prawo. Świadczy tę samą podstawową usługę, choć podlega innym procedurom.
W HOTELARSKIEJ KATEGORYZACJI JEST COŚ UJMUJĄCO MATERIALNEGO
Rozporządzenie nie zajmuje się nastrojem gościa ani tym, czy po wejściu do lobby poczuł się zauważony. Zajmuje się światem, który Można zmierzyć, policzyć i odnotować. W tabeli wymagań dla hoteli i moteli znajdziemy łóżko jednoosobowe o wymiarach co najmniej 90 na 200 cm oraz przynajmniej trzy wieszaki na osobę. Państwo nie wie, czy gość przyjedzie z jedną koszulą, czy z kolekcją marynarek. Na wszelki wypadek gwarantuje mu trzy wieszaki. Są tam również wymagania dotyczące powierzchni, łazienek, wentylacji, gastronomii, przechowywania bagażu, ogrzewania, usług i dostępności.
Spełnianie standardów w skategoryzowanych obiektach powinno być kontrolowane nie rzadziej niż raz na trzy lata.
Komentarze (0)
Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe.