Automatyzacja i sztuczna inteligencja przestały być zabawką-grzechotką – stały się narzędziem operacyjnym i marketingowym. Tako rzecze Zaratustra…

A w realu na recepcji stoi Ivan, pokoje sprząta Swietłana, a w kuchni gary same nie gotują – połóż cztery zera, to ci złożę burgera. Dotykowy ekran czy głosowy asystent wciąż rzadko witają gości, a robotów-kelnerów widujemy częściej na targach niż w restauracji, gdzie Oksana apatycznie informuje, że przy pięciu stolikach oczekiwanie to godzina. A mimo wszystko, na zastąpienie uśmiechu algorytmem mówimy stanowcze – no pasaran! Ktoś się uśmiecha?

Accor się uśmiecha, świętując rocznicę Essendi spotkaniem dyrektorów regionu Europy Wschodniej i Commonwealth of Independent States (Georgia, Armenia, Azerbaijan, Kazakhstan, Kirgizstan, Uzbekistan, Tajikistan). Trump łamie język myląc Armenię z Albanią, a my śpiewamy „herbaciane pola Batumi”. Pytanie: czy w ogóle jesteśmy po właściwej stronie mocy?

Sieci wdrażają kioski self check in, skracając czas meldunku i odciążając recepcję w godzinach szczytu. Hotele butikowe jednak często pozostawiają gościnność w rękach ludzi. Połączenie AI i H(uman)I – technologii i zdrowego rozsądku – daje efekty. Chatboty 24/7 i systemy RM podnoszą wydajność i lepiej dopasowują ofertę do gościa. Gdzie jednak przeciągnąć linię Curzona, by nie utracić istoty gościnności?