Zagraniczni goście odpowiadają w Polsce za niespełna co piąty nocleg – to drugi najniższy udział w UE. Równocześnie Polacy coraz częściej wybierają wypoczynek za granicą, a touroperatorzy kolejny rok zwiększają sprzedaż. Ruch przyjazdowy staje się więc coraz ważniejszy dla polskiego hotelarstwa. Mimo to w 2026 r. ograniczono środki POT na promocję Polski na świecie.

W 2024 r. turyści zagraniczni odpowiadali za 18,8 proc. noclegów udzielonych w Polsce. Jak wynika z danych Eurostatu, średnia dla całej Unii Europejskiej wynosiła 48,1 proc. Niższy udział cudzoziemców miała jedynie Rumunia.

Skalę dysproporcji pokazują również liczby bezwzględne. W 2024 r. z polskiej bazy noclegowej skorzystało 7,9 mln turystów zagranicznych. W dużo mniejszych Czechach było ich ok. 10,5 mln, w Chorwacji 17,4 mln, a w dwukrotnie większych Niemczech 37,4 mln, czyli 4,5 razy więcej.

POPYT WEWNĘTRZNY SIŁĄ RYNKU, ALE POLACY CORAZ CZĘŚCIEJ WYBIERAJĄ ZAGRANICĘ

Według danych GUS w 2025 r. w obiektach posiadających co najmniej 10 miejsc noclegowych liczba turystów zagranicznych wzrosła o 12,5 proc., do 8,9 mln. Udzielono im 20,2 mln noclegów, o 9,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Łączna liczba noclegów zwiększyła się jednak do 104,7 mln, dlatego udział cudzoziemców wzrósł tylko z 18,8 do 19,3 proc.

Duży popyt krajowy pozostaje siłą polskiego hotelarstwa. Daje stabilność, pozwala rozwijać obiekty poza największymi miastaMi i ogranicza zależność od sytuacji na rynkach zagranicznych. Nie może jednak przesłaniać strukturalnej słabości turystyki przyjazdowej. Zwłaszcza że polski turysta coraz większą część swojego budżetu zostawia poza krajem.