Po głośnej wizycie w Hotelu Gołębiewski do Pobierowa wrócił Szymon Nyczke, znany jako Książulo. Jeden z najpopularniejszych polskich recenzentów kulinarnych tym razem sprawdził Linea Mare, hotel Grupy Górskie Resorty. Za dwie noce dla trzech osób ze śniadaniami i obiadokolacjami zapłacił 3,6 tys. zł. Pokój był czysty, łóżka wygodne, a room service przyzwoity i rozsądnie wyceniony. Najwięcej wątpliwości wzbudził jednak podział obiektu na część pięciogwiazdkową i nieskategoryzowane apartamenty bez klimatyzacji, z serwisem co trzy doby. „Bez większego dramatu, ale też bez rewelacji” – podsumował youtuber.

Materiał opublikowany 13 sierpnia w ciągu pierwszych kilkunastu godzin przekroczył pół miliona wyświetleń. Linea Mare zostało w nim przedstawione jako najbliższa konkurencja dla Hotelu Gołębiewski w Pobierowie. Oba obiekty różnią się jednak skalą, zakresem atrakcji i strukturą zakwaterowania.

Otwarty w 2023 r. kompleks Linea Mare obejmuje 115 pokoi hotelowych oraz 118 rodzinnych apartamentów. W ofercie obiektu pokoje Deluxe, Deluxe Plus, Superior oraz część apartamentów oznaczone są jako pięciogwiazdkowe. Standard, Standard Plus, Family Room i Family Room Plus należą natomiast do części nieskategoryzowanej. Wszystkie znajdują się w jednym budynku i zapewniają dostęp do tej samej infrastruktury, ale różnią się wyposażeniem oraz zakresem serwisu.

Pokój za 1,8 tys. zł bez klimatyzacji

Nyczke zarezerwował Family Room dla trzech osób. Jedna noc ze śniadaniem i obiadokolacją kosztowała około 1,8 tys. zł. Był to najlepszy dostępny w wybranym terminie pokój zapewniający trzy oddzielne miejsca do spania.

Pokój należał do części nieskategoryzowanej i nie był wyposażony w klimatyzację. Nie miał również telefonu ani minibaru, a jedynie pustą lodówkę. W pokoju znajdowały się dwa nowe wentylatory. Twórcy przyznali, że informacja o braku klimatyzacji była dostępna podczas rezerwacji, jednak sam podział obiektu nie był dla nich wystarczająco czytelny.

– Nie ma tragedii. Jest czysto, jest świeżo, tylko dziwne z tą klimą. Szczególnie że ten hotel ma pięć gwiazdek i płacisz 1,8 tys. zł za noc – komentował Youtuber.

Pozytywnie ocenił czystość, wielkość pokoju i wygodę łóżek. Recepcja bez problemu zmieniła też pierwotnie przydzielony pokój na taki, w którym znajdowały się dwa osobne łóżka.

Zastrzeżenia dotyczyły zasad sprzątania. W części nieskategoryzowanej serwis wykonywany jest co trzy doby. W filmie twórcy odczytali również informację o opłacie 200 zł za dodatkowe sprzątanie i 50 zł za komplet ręczników. Obecne FAQ na stronie Linea Mare opisuje zasady nieco inaczej: serwis co trzy doby obejmuje m.in. wymianę ręczników, odświeżenie łazienki i uzupełnienie wody, natomiast opłata 200 zł dotyczy wymiany pościeli na życzenie. Nie wiadomo, czy podczas pobytu obowiązywał inny cennik, czy autorzy filmu nieprecyzyjnie odczytali przekazaną im informację.

Room service lepszy od bufetów

Pierwszym problemem operacyjnym okazał się brak możliwości dodzwonienia się do recepcji i zamówienia room service’u. Zamówienie udało się złożyć dopiero po osobistej wizycie w restauracji.

Sama oferta à la carte została jednak oceniona znacznie lepiej. Stek z dodatkami za 118 zł był zdaniem Książula dobry i rozsądnie wyceniony jak na restaurację hotelową. Burger za 58 zł i część pozostałych dań oceniono jako poprawne, choć bez kulinarnych ambicji. Słabiej wypadły fish and chips oraz desery.

– Room service wypadł naprawdę pozytywnie i zaskakująco tanio jak na inne room service’y w pięciogwiazdkowych hotelach – ocenił twórca.

Dużo gorzej wypadły obiadokolacja i śniadanie. Nyczke zwrócił uwagę przede wszystkim na niewielki wybór dań w bufecie. Podczas śniadania zabrakło stanowiska live cooking, omletów i jajek przygotowywanych na zamówienie. Jedyną ciepłą propozycją jajeczną była jajecznica z bemaru.

– Gdybym z własnej kieszeni płacił tyle za hotel, to oczywiście zjadłbym coś na tym śniadaniu, ale byłbym zawiedziony – podsumował.

W jego ocenie pod względem bufetów lepiej wypadły wcześniej odwiedzane przez ekipę m.in. Hotel Bania w Białce Tatrzańskiej i Szczawnica Park Resort & Spa.

Czy hotel przygotował się na przyjazd Książula?

Najbardziej medialnym wątkiem filmu stało się podejrzenie, że po rozpoznaniu Książula do obiektu przyjechało szefostwo. Twórcy powoływali się na rozmowy z osobami przebywającymi i pracującymi w hotelu. Zwracali też uwagę na dużą liczbę pracowników, obecność dyrektor generalnej, dokładne uzupełnianie bufetu, sprzątnięcie pokoju oraz pozostawione w nim owoce.

Książulo zaznaczał jednak, że nie jest w stanie zweryfikować, czy obsługa i oferta rzeczywiście różniły się od standardowego sposobu działania hotelu. W czasie jego pobytu obiekt miał wysokie obłożenie, a pracownicy regularnie uzupełniali bufet także pod koniec obiadokolacji.

„Gołębiewski miażdży”

W końcowym porównaniu Książulo wyżej ocenił Hotel Gołębiewski. Zdecydowały o tym przede wszystkim większe baseny, skala infrastruktury oraz liczba atrakcji dostępnych również podczas złej pogody.

– Mimo że nasz odcinek z Gołębiewskiego raczej nie był pochlebny, wszystko przez to, że nie działała klimatyzacja w dniu, w którym były rekordowe upały, to tak na chłodno, szczerze mówiąc, Gołębiewski miażdży – stwierdził.

Linea Mare docenił za czysty pokój, wygodne łóżka, rozsądne ceny w restauracji à la carte i poprawny room service. Za największe słabości uznał brak klimatyzacji w zajmowanym apartamencie, nieczytelny z perspektywy gościa podział standardów, skromne bufety oraz zbyt mały, jego zdaniem, basen zewnętrzny w stosunku do liczby jednostek mieszkalnych.

– Bez większego dramatu, ale też bez rewelacji – podsumował pobyt.