Rozmowa z Anną Skalmierską-Woźniak, dyrektor ds. zarządzania ryzykiem, bezpieczeństwa i kontroli wewnętrznej w Orbis SA / Accor Polska, o zasadach bezpieczeństwa w hotelach, o czym dysktuowano podczas jednego z paneli drugiego dnia konferencji „Hotel Trends”.

Obecna dekada upływa pod znakiem ataków terrorystycznych, ale jednak na Zachodzie. Czy polski hotel w średnim mieście ma powody do obaw i przygotowywania oddzielnych procedur?

Żaden kraj czy miasto nie może zadeklarować, że jest wolne od zagrożeń terrorystycznych. Mamy do czynienia z atakami przeprowadzanymi przez tzw. samotnych wilków, którym zależy na efekcie strachu z użyciem najprostszych dostępnych narzędzi, np. ciężarówek. O ile atak terrorystyczny w hotelu w Lublinie czy Rzeszowie wydaje się mało prawdopodobny, to jednak niewykluczony, więc z całą pewnością każdy hotel powinien brać to pod uwagę i być gotowy. Dlaczego? Ponieważ nieduże hotele w mniejszych miejscowościach stanowią łatwy cel, są słabiej zabezpieczone. Fundamentalnym aspektem terroryzmu jest epatowanie strachem, wywoływanie paniki. I w tym aspekcie medialna nośność danego zdarzenia jest kluczowa. Stąd bez znaczenia jest, czy do wydarzenia dojdzie w Warszawie, Berlinie czy Słupsku.

Mając na uwadze szczególny charakter obiektów użyteczności publicznej, jakimi są hotele, czy można wyspecyfikować odrębne dla tego typu obiektów zagrożenia i obszary zagrożeń?

Terroryści szukają ciągle nowych sposobów zdobywania rozgłosu poprzez szerzenie strachu i paniki. Dlatego ich ataki są wymierzone głównie w cywilnych mieszkańców miast, miejsca publiczne, do których zaliczymy hotele. Zagrożenie to zmusiło poszczególne kraje Unii Europejskiej, ale też różne organizacje międzynarodowe, do przeanalizowania i zreformowania dotychczasowych sposobów postępowania. Hotele zagrożone są podobnie jak każde inne obiekty publiczne – stadion, dworzec kolejowy czy metro. Jeśli chodzi o inne zagrożenia, z którymi często może spotkać się hotel, to mogą to być zarówno incydenty, jak i awanturu