Pod koniec października warszawski hotel Marriott świętował swoje 20-lecie na hucznej imprezie, na którą przybyło ponad tysiąc osób. Był to pierwszy hotel tej sieci w Europie Wschodniej i pięćsetny obiekt tej marki na świecie. Decyzja o jego budowie zapadła w 1987 roku, a otwarty został miesiąc po objęciu rządu przez Tadeusza Mazowieckiego.

Z okazji okrągłej rocznicy szefowie Marriotta zapowiedzieli kolejne inwestycje w Polsce. – Marriott poważnie rozważa otwarcie kolejnych hoteli, zależy nam na obecności w takich miastach jak Kraków, Łódź, Poznań, Gdańsk, Wrocław i Katowice, zwłaszcza z naszymi hotelami Courtyard. Proszę potraktować to jako zaproszenie dla inwestorów i developerów, którzy chcieliby z nami współpracować – powiedział Albert Helms, dyrektor generalny Warsaw Marriott Hotel. Obecnie w Polsce działa jeden Courtyard zbudowany w 2003 roku przy Okęciu. Obok niego powstaje kolejny hotel z rodziny Marriotta – Renaissance, który oddany ma być do użytku wiosną 2012 roku.

Rozmowa z Idalią Kostrzewską, dyrektorem ds. obsługi gości w warszawskim Marriocie, w którym pracuje od jego uruchomienia 20 lat temu.
Jak trafiła Pani do Hotelu Marriott?
O hotelu Marriott po raz pierwszy usłyszałam w szkole francuskiej, do której uczęszczały moje dzieci. Mama kolegi mojego syna opowiadała mi o otwarciu wspaniałego 5-gwiazdkowego hotelu tej sieci w centrum Wiednia. Pokazała też ogłoszenie, w którym poszukiwano osób chętnych do pracy na stanowiskach kierowniczych, w budującym się właśnie amerykańskim hotelu w Warszawie. Było to dwa lata przed jego otwarciem. Kandydaci musieli legitymować się znajomością języków obcych, wyższym wykształceniem i co ciekawe bez doświadczenia w branży hotelarskiej. Wyselekcjonowana grupa miała zostać przeszkolona w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Wysłałam swój życiorys i zostałam zaproszona na rozmowę. Nie miałam problemów językowych, ponieważ dzięki mojej mamie, która była na kontrakcie w Libii, miałam możliwość studiowania arabistyki, a wykłady prowadzono tam w języku angielskim. Zaproponowano mi wyjazd na szkolenie zagraniczne. Niestety ze względu na sytuację rodzinną – miałam dwoje małych dzieci – nie mogłam skorzystać z tej oferty. Zmuszona więc byłam odbyć szkolenie w Warszawie, tuż przed otwarciem hotelu. Przez dwa lata opowiadałam tym hotelu znajomym, czego efektem była silna grupa polskich arabistów pomagających w jego otwarciu. Jedna z moich koleżanek zajmuje obecnie wysokie stanowisko w zarządzie korporacji Marriott w USA. Znajomość języków obcych okazała się bardzo pomocna. Rezygnacja ze szkolenia za granicą spowodowała, że pracę rozpoczęłam od stanowiska hostessy w restauracji Bacciarelli, która po jakimś czasie zmieniła nazwę na Parmizzano’s.





Komentarze (0)
Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe.