Janusz Mitulski
Autor jest doradcą hotelowym

Niezależnie od tego, czy kryzys w mniejszym lub większym stopniu dotknie branżę turystyczną, hotelarze muszą myśleć o zwiększeniu popytu w swoich obiektach. Metodami, które mogą im w tym pomóc, jest obniżenie ceny pokoju lub zaoferowanie usług dodatkowych w cenie obecnie obowiązującej. Która z nich jest lepsza?

ht_2009_03-27.jpg

Ze wszystkich stron docierają do nas informacje o kryzysie, który wpływa ciągle na nowe dziedziny gospodarki. Firmom produkcyjnym – zwłaszcza branży motoryzacyjnej czy meblarskiej – spadają drastycznie zamówienia. Z ostatnich prognoz analityków Deutsche Bank wynika, że Niemcy zanotują w 2009 roku najgorszy wynik w gospodarce od II wojny światowej. Na pewno odbije się to także na naszej gospodarce, ponieważ 35 proc. towarów eksportowanych z Polski trafia właśnie do tego kraju.

Wzrost bezrobocia – wg danych krajowych urzędów statystycznych – w lutym 2009 w Hiszpanii przekroczył 14 proc., z kolei w Irlandii osiągnął 10,4 proc. – poziom najwyższy od 1997 roku – i nie widać sygnałów zahamowania tego trendu. Generalnie wg ostatnich prognoz dotyczących Europy jedynie Polska oraz Słowacja mają szansę na uzyskanie dodatniego wzrostu gospodarczego – co pokazuje siłę i zasięg kryzysu.

W sferze wytwórczej widzimy, że firmy reagują na kryzys uciekając się najczęściej do redukcji zatrudnienia – a w obszarze, który dotyczy naszej branży – np. poprzez ograniczenie podróży służbowych swoich pracowników, zmniejszenie limitów finansowych przeznaczanych na hotele czy samoloty albo też drastycznie redukując programy szkoleniowe. A jak kryzys będzie oddziaływał na sektor turystyki indywidualnej? Czy niskie ceny w Polsce – ze względu na kurs euro do PLN – wpłyną pozytywnie na zwiększenie się liczby turystów odwiedzających nasz kraj? Czy zatem kryzys uderzy we wszystkie segmenty hotelowe z równą siłą?


Trochę statystyki

Według ostatnich danych Eurostatu podsumowujących rok 2008 liczba wykorzystanych pokojonocy w krajach UE-27 w okresie wrzesień – grudzień zmniejszyła się o 3,2 proc. w stosunku do analogicznego okresu w roku 2007. Jednakże kilku krajom udało się uzyskać dodatni bilans roczny wykorzystania pokojonocy. W 2008 roku – np. w Polsce – zanotowaliśmy wzrost o 4,7 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

Warto przy tym nadmienić, że wzrost był wynikiem głównie podróży Polaków, którzy korzystali z usług noclegowych o 10 proc. liczniej niż w 2007, natomiast obcokrajowcy zmniejszyli swoją „aktywność” korzystania z hoteli o 5 proc. Niestety, jeśli spojrzymy, jak owa dynamika rozkładała się w poszczególnych częściach roku, to można zauważyć, że w okresie I-IV wynosiła ona 8,1 proc., aby spaść w miesiącach IX-XII do 1,4 proc. – co wskazuje, że kryzys w hotelarstwie zaczyna powoli zbliżać się do Polski. Z kolei z danych opublikowanych przez Urząd Lotnictwa Cywilnego wynika, że w styczniu 2009 mieliśmy o 18,7 proc. mniej pasażerów obsłużonych na Okęciu w Warszawie oraz 16,41 proc. mniej pasażerów na lotnisku w Balicach niż w tym samym okresie roku ubiegłego.

W przypadku Krakowa musiało to mieć przełożenie na obłożenie w hotelach, ponieważ wg danych Urzędu Miasta za rok 2007 aż 63 proc. turystów zagranicznych (a to oni w 76 proc. spośród wszystkich turystów wybierają hotele na miejsce noclegu) dociera do tego miasta właśnie drogą lotniczą.