Pensjonat, w którym gość hotelowy łamie nogę na korytarzu; hotel w adaptowanym dworku, w którym spaliła się instalacja elektryczna, zatrucie setki gości na sali bankietowej. To śni się w koszmarach menedżerom hoteli. Ale ponad połowa hotelarzy nie ma polisy ubezpieczeniowej.
Raporty i dane ubezpieczycieli wskazują, że świadomość ubezpieczeniowa właścicieli i menedżerów firm rośnie. – Polscy przedsiębiorcy coraz częściej decydują się jak najszerzej ubezpieczać biznes. Ale na tle innych krajów Unii Europejskiej wciąż wypadamy pod tym względem bardzo przeciętnie – uważa Magdalena Kanarek, główny specjalista ds. ubezpieczeń w Biurze Ubezpieczeń Indywidualnych w Ergo Hestii. – Nadal ponad 50 procent firm małych i średnich nie ma ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej. A to znaczy, że jeśli gość zatruje się w hotelowej restauracji i zechce się sądzić, odszkodowanie zapłaci właściciel hotelu. A mógłby to zrobić za niego ubezpieczyciel.
Nie połamać nóg
Kapitanowie statków pasażerskich, wielkich pływających hoteli uważają, że najbardziej ryzykownym ładunkiem są… ludzie. Hotele szczególnie narażone są na wypadki gości – warto więc, oprócz standardowego ubezpieczenia majątkowego, zadbać tam właśnie o ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej (OC). Bez niego wszelkie roszczenia, jakie mogą się pojawić, są kierowane do właściciela obiektu.
Komentarze (0)
Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe.