„Wiele różnych emocji targało hotelarzami w czasie Euro 2012. I nie chodziło tylko o grę polskiej reprezentacji [przypomnijmy, przerżnęliśmy je koncertowo – red. 2017]. Im bliżej meczów, tym dostępnych było coraz… więcej hoteli po coraz… niższych cenach. Ale nie można powiedzieć, że »Euro się nie sprawdziło«. Bo jednak hotele sprzedały noclegi po cenach dwu-trzykrotnie wyższych niż normalnie. Przynajmniej w dni meczowe.

»Hotelarz« przez ostatnie trzy miesiące sprawdzał ceny w hotelach zlokalizowanych w polskich miastach gospodarzach. Hipotezy mogły być dwie: albo – ceny pokoi będą coraz wyższe, a ich dostępność coraz mniejsza, albo – ceny pokoi będą spadać, a ich dostępność będzie rosła. Rzeczywistość zweryfikowała pierwszą hipotezę dość brutalnie.

Miejsc nie zabrakło

Miejsc noclegowych w Polsce na Euro 2012 wystarczyło. Tak można odpowiedzieć na przewijające się przez ostatnie lata pytanie: czy wystarczy nam miejsc noclegowych dla gości? Było ich wręcz w nadmiarze. Praktycznie w każdym dniu meczowym można było wynająć pokój, wybierając co najmniej z kilkunastu obiektów. Oczywiście, w większości przypadków nie były to skategoryzowane hotele (choć też było ich sporo), ale różnego rodzaju apartamenty, wille, dwory, domy muzyków, plastyków, rzeźbiarzy i nauczycieli.