Sylwester 1972 „Ostatni dzień roku – 31 grudnia. Ludzie pragną pożegnać, to co przeżyli, powitać to, co ich czeka. Jedni postanowili dokonać tego spokojnie, w domu, w ścisłym gronie rodzinnym, przy małym ekranie, inni organizują prywatki, a jeszcze inni wybierają się na różne bale” – zaczyna swój tekst „Przed sylwestrem” w grudniowym HOTELARZ-u z 1972 roku Stanisław Jarosiński. „Większość organizatorów zapomina jednak, iż bal sylwestrowy ma charakter specjalny, że goście nie przychodzą wygłodzeni. Przede wszystkim są spragnieni zabawy, tańca, wesołości, ruchu, atmosfery sylwestrowej. Oni pragną wykwintnego otoczenia, wyszukanego menu. Rzeczywistość jest inna.
Wiele przedsiębiorstw opracowuje menu w sposób nieprawidłowy, co z góry przesądza o niepowodzeniu całej imprezy w zakresie kulinarnym. Najczęściej występujące nieprawidłowości to: zbyt rozbudowane jadłospisy pod względem ilościowym (łączna gramatura potraw tylko w pozycji zakąsek przekracza 300 g), częste wstawianie do jadłospisów sylwestrowych dań nieatrakcyjnych i kłopotliwych do wyserwowania, nie nadających się na tego typu imprezy, jak sałatki (włoska, śledziowa), ryby po grecku i w jarzynach, popularne wędliny (kiełbasa, rolada z boczku), galaretka z nóżek wieprzowych, zwykłe pasztety mięsne, boeuf strogonow, wszelkiego rodzaju zrazy i zraziki (wołowe, cielęce), desery w postaci zwykłych jabłek, popularne torty, znajdujące się w zwykłej sprzedaży, zwykle lody i kompoty (…) Przybywają pierwsi goście – za chwilę ciągną ich tłumy.





Komentarze (0)
Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe.