Obłożenie hoteli w maju, po częściowym odmrożeniu branży, w największych miastach wynosiło 21-26 proc., jak zwykle poza Krakowem, gdzie było o połowę niższe – 13 proc. RevPAR w stolicy Małopolski był na poziomie 30 zł, podczas gdy w Trójmieście przekroczył 100 zł. Majowe wyniki hoteli można porównywać do pierwszego miesiąca po zniesieniu lockdownu rok temu. I generalnie są lepsze, chociaż bardzo daleko im do maja 2019 r., gdy obłożenie przekraczało 80 proc., a RevPAR osiągał 220-320 zł.

Tegoroczny maj nieco przypominał ubiegłoroczny – po całomiesięcznym lockdownie w kwietniu, na początku maja przywrócono możliwość działania hoteli. Z tym, że rok temu od 4 maja i bez żadnych ograniczeń, a teraz od 8 maja i z limitem do 50 proc. obłożenia oraz możliwością serwowania posiłków tylko do pokoi (od 15 maja również w ogródkach, a od 28 maja wewnątrz restauracji). Co wynika z porównania rezultatów hoteli? Że zmieniło się podejście Polaków do sytuacji epidemicznej i już się z nią oswoili. Rok temu w maju po pierwszej fali, gdy w kwietniu notowano po 200-300 zakażeń dziennie, zapanowała epidemia strachu.