Pokusiliśmy się o prognozy, które mogą stać się podpowiedziami dla hotelarzy, w jakim kierunku powinny zmierzać ich działania i na co powinni zwrócić uwagę w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Większość naszych wniosków opiera się na analizie twardych danych ze stron i systemów rezerwacyjnych ponad tysiąca hoteli, głównie polskich. W tym wydaniu „Hotelarza” przedstawimy szczegółowo pierwszych dziesięć trendów, w lutowym wydaniu kolejnych pięć.

 

 

1. Hiperwzrost liczby urządzeń mobilnych

Już 2013 rok przyniósł ożywienie ruchu rezerwacyjnego pochodzącego z urządzeń mobilnych. Na podstawie statystyk zebranych przez Profitroom z ponad 500 stron hotelowych widać dynamiczny wzrost udziału smartfonów i tabletów w stosunku do tradycyjnych komputerów i laptopów. W grudniu 2013 ponad 17 proc. stanowiły już urządzenia mobilne. Biorąc pod uwagę opóźnienie Polski w stosunku do bardziej zaawansowanych technologicznie rynków, można przyjąć za pewnik, iż kontynuacja trendu doprowadzi do przekroczenia progu 30 proc. w 2014 roku. Urządzenia mobilne zmieniają także sposób zachowania ludzi regularnie podróżujących po hotelach. Ciekawe badanie przeprowadziła także sieć hoteli Pullman, która badała proces zacierania się różnicy pomiędzy życiem służbowym a prywatnym swoich gości. Okazało się, że niebagatelny wpływ na to mają właśnie urządzenia mobilne. Aż 89 proc. pracowników deklaruje, że wykorzystuje telefony służbowe do rozmów prywatnych, a 43 proc. nie rozstaje się z nimi także podczas weekendów i urlopów. Pracodawców ucieszy zapewne, że już 18 proc. z ich podwładnych deklaruje, iż regularnie czyta pocztę służbową po pracy. Natomiast ze statystyk z systemu rezerwacji Upper Booking Engine wyraźnie widać, że najwięcej rezerwacji wyjazdów prywatnych w Polsce odbywa się… w poniedziałki po godzinie 10. Większość prognoz na 2014 rok związanych jest z firmą Google i jej nowymi wynalazkami, które właśnie trafiły lub trafią w najbliższej przyszłości na rynek. Jednym z najpotężniejszych narzędzi jest Google Now, który analizuje przemieszczanie się konsumentów, pozwala np. wyświetlić reklamę hotelu, gdy goście będą go potrzebować i gdy hotel będzie akurat po drodze. Duże oczekiwania związane są także z Google Glass, lecz rozwój tej technologii i jej popularyzacja to pieśń przyszłości. Możemy mieć jednak pewność, że rok 2014 będzie rokiem urządzeń mobilnych, a mobilność nabierze zupełnie nowego znaczenia i stworzy olbrzymie możliwości w turystyce.

 

2. Narodziny Cyfrowego Turysty


Od kilku lat obserwujemy ciągły wzrost świadomości gości, którzy odwiedzają hotele. Doskonale znają dobre i słabe strony obiektu zanim do niego przyjadą. Dzieje się tak za sprawą bardzo długiego procesu poszukiwań w internecie, głównie studiowania opinii na TripAdvisorze czy na portalach rezerwacyjnych, ale również dzięki przeglądaniu multimediów, takich jak zdjęcia czy wideo na stronie hotelu albo YouTube. Cyfrowy Turysta nie pyta już znajomych o rekomendację, nie ufa także doradcom z biur podróży, gdyż dane, które sam znajdzie w internecie, uważa za bardziej obiektywne. Dzięki pogłębionej fazie poszukiwań goście potrafią znaleźć hotele lepiej dopasowane do ich preferencji, a tym samym lepsze są ich doświadczenia z pobytu, a to jest celem każdego hotelarza. Dobre obiekty na pewno skorzystają na tym trendzie.

 

3. Porządki w informacyjnym chaosie

Bezpośrednio z narodzinami Cyfrowego Turysty związana jest konieczność dokonania porządków w informacyjnym chaosie. Pośród natłoku wiadomości, jakie można znaleźć w wyszukiwarkach i zamieszczanych tam reklamach, w mediach społecznościowych i portalach OTA (Online Travel Agents) coraz trudniej odszukać naprawdę wartościowe i aktualne informacje. Google próbuje nad tym zapanować i pomóc hotelarzom głównie poprzez Google+, w którym zaczyna gromadzić uporządkowane opinie. Należy przyjąć, że Google najlepiej zna swoich użytkowników, więc ich opinie także będą najcenniejsze – a na pewno cenniejsze z perspektywy wyszukiwarki Google, niż opinie w innych portalach. Na kolejność wyników wpływ będzie mieć także punktacja hoteli w Google+. Ostatecznie jednak i tak najważniejsza będzie dostępność pokoi i ich cena – projekt Google Hotel Finder opuścił fazę eksperymentu i właśnie zawitał do Polski. Pierwsze hotele mogą już samodzielnie zmieniać ceny w Google (Google Price Ads) poprzez system rezerwacji Upper. Jest to więc szansa, by hotele zwiększyły swoją sprzedaż bezpośrednią. Wspomniane zmiany to również szansa dla stron internetowych hoteli, które dzięki ciekawemu designowi i praktycznym rozwiązaniom coraz lepiej funkcjonują w sieci. To one stanowią źródło informacji zarówno dla samych gości, jak też pośredników. To także jedyne miejsca, w których hotelarze mogą realnie wpływać na przekaz marketingowy.