Co łączy Wielką Emigrację, Jana Kiepurę i Feliksa Falka? Hotel. Oprócz Hotelu Lambert na kartach historii swoje miejsce ma wiele innych, gdzie dochodziło do spotkań, gdzie zatrzymywali się wybitni mężowie stanu, gdzie bawiono się i dyskutowano. Współczesne gwiazdy estrady i ekranu nie dają wprawdzie koncertów na hotelowym balkonie, ale miejsce, gdzie nocują, wzbudza duże zainteresowanie, media próbują zaś dowiedzieć się od obsługi hotelowej, jakie to gwiazda ma szczególne wymagania.

Zwykle w centrum uwagi znajduje się wówczas również szef hotelowej kuchni, który przygotowuje na tę okazję wykwintne menu. A Feliks Falk w filmie „Baryton” znakomicie sportretował hotel w takiej właśnie sytuacji, gdy doń przybywa specjalny gość – pokazał galerię ludzkich typów, zachowań i postaw. O hotelu w filmie można by zapewne napisać nie tylko felieton, ale całą rozprawę naukową, więc w tym miejscu ograniczę się do tego jednego przykładu.
Hotel jest miejscem szczególnym także z innego powodu. Trudno sobie wyobrazić firmę, która bliżej i bardziej kompleksowo zajmuje się klientem.

Dlatego o ile wszystkich przedsiębiorców, a szczególnie tych, którzy pracują w usługach, darzę wielkim szacunkiem, to hotelarzom należy się wyjątkowe uznanie.