Wielu właścicieli i operatorów hoteli ma problem z gastronomiczną częścią działalności. Zgodnie z przepisami – a i logiką prowadzenia interesu – gastronomia powinna w określonych obiektach być. I jest. Tylko że w wielu wypadkach trzeba do niej dokładać
z działalności noclegowej, rzadziej bilans wychodzi na zero.
Najtrudniej zaś na hotelowej restauracji przyzwoicie zarobić

Prawo do otrzymywania śniadań przysługuje każdemu gościowi obiektu mieniącego się hotelem. Z hotelowej kawiarni może korzystać gość hotelu każdej kategorii z wyjątkiem jednej gwiazdki. Natomiast możliwość skorzystania z hotelowej restauracji mają osoby przebywające w obiektach o standardzie od 3 do 5 gwiazdek. Z pewnym wyjątkiem.

Hotele (również i motele) o standardzie trzech gwiazdek nie muszą mieć własnej restauracji, jeśli w odległości 200 metrów od obiektu noclegowego znajduje się tego rodzaju lokal.
Utrzymywanie bazy gastronomicznej w hotelach dyktowane jest przez jeden imperatyw: niezależnie od kategorii gość musi dostać w obiekcie śniadanie. Tyle przepisy. Praktyka działalności noclegowej podpowiada, że gościa nie można zbywać, a zatem że powinno to być przyzwoite śniadanie.

A przyzwoite oznacza, że gość powinien mieć do wyboru przynajmniej dwa dania ciepłe (np.