Uczniowie Zespołu Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich w Wiśle zwrócili się do naszej redakcji z prośbą o wydrukowanie na łamach Hotelarza nagrodzonej pracy w konkursie na reportaż o ich szkole. Hotelarz zobowiązał się do opublikowania tekstu. Czyniąc to zapraszamy na łamy uczniów innych szkół hotelarskich i gastronomicznych

ht_2008_07-50.jpg

W ponury, chłodny, zimowy jeszcze poranek wybieram się na „wiślańskie krepliki” do jednej ze szkół. Tłusty czwartek i degustacja pączków przyciągnęła sporo gości. Cała impreza ma miejsce w „Patelnioku”, tak od lat mówi się na Zespół Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich w Wiśle. W niebiesko-żółtym budynku, wpisanym w krajobraz tutejszych gór i polan uczy się młodzież w Technikum Hotelarskim, Technikum Gastronomicznym oraz Zasadniczej Szkole Zawodowej. Wraz ze mną wchodzi do środka sporo osób, większość ubrana w garnitury, garsonki. Pierwsza myśl, to goście na organizowaną tutaj imprezę, jednak zaraz kierują się do szkolnej szatni, to uczniowie.

„Dzień dobry, pani do kogo?”

Tak wita mnie uczeń, który dziś, jak się później dowiaduję, pełni funkcję recepcjonisty szkoły. Przedstawiam się, zostaję odnotowana w specjalnym zeszycie, z uwzględnieniem kim jestem, w jakim celu, do kogo przyszłam, od której godziny znajduję się na terenie szkoły. Spokojnie sobie gawędzimy. Okazuje się, że takie dyżury przechodzą wszyscy uczniowie z I, II i III klasy „hotelarza”. Poza wpuszczaniem ludzi do szkoły, do zadań takiej osoby należy sprawdzanie szatni, przedstawianie ogłoszeń, jak również obsługa dzwonka. Funkcja recepcjonisty szkoły podlega ocenie w dzienniku praktyk i jest poważnie traktowana przez młodzież. Nasza rozmowa trwa do czasu zjawienia się filigranowej brunetki, Magdy z III klasy „hotelarza”, która od tego momentu jest moim przewodnikiem po szkole. Jest zaangażowana w prace samorządu szkolnego, z zapałem opowiada o szkole, zwyczajach tutaj panujących, zna odpowiedź na każde moje pytanie.


Wolność i swoboda w garniturze

Magda ma na sobie elegancką, czarną garsonkę, do tego białą bluzkę z kołnierzykiem, czółenka na nogach. Delikatna biżuteria nie rzuca się w oczy, podobnie jak subtelny makijaż. Wiem, że w tej szkole obowiązują mundurki, ale nie mam pojęcia, czy dzisiejszy ubiór mojej nowej koleżanki to strój codzienny, czy galowy z okazji organizowanej tutaj imprezy. Magda mi wszystko wyjaśnia, opowiada o szkolnym regulaminie, który szczegółowo określa co, jakiej długości, jakiego koloru mogą nosić uczniowie.

Jasno mówi także, czego im nie wolno. Przykładowo chłopcy nie mogą nosić długich włosów. Dziewczęta mają zabronione radykalne zmiany w kolorze włosów, używanie wyzywającego makijażu czy rzucającej się w oczy biżuterii. Na co dzień chłopców obowiązuje garnitur, dziewczyny garsonki, eleganckie pasujące do stroju obuwie. Przyszli hotelarze i gastronomowie mają się czuć swobodnie w takim stroju, za kilka lat będzie to ich strój służbowy.