Sejm zakończył w czwartek w nocy drugie czytanie projektu zmieniającego zasady poboru opłaty miejscowej i uzdrowiskowej. Koalicja Obywatelska broniła rządowego limitu 5 zł za noc i pozostawienia dochodów gminom. Lewica zgłosiła poprawkę podnoszącą stawkę do 10 zł, a PSL ponowiło postulat przekazywania części wpływów Polskiej Organizacji Turystycznej. Dla hoteli w projekcie pozostaje status płatnika oraz co najmniej 10 proc. wynagrodzenia za pobór.

Podczas debaty posłowie rozpatrywali wspólne sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Komisje pracowały nad czterema projektami, przyjmując za wiodący rządowy. Zasadnicze różnice między propozycjami dotyczyły wysokości opłaty i sposobu podziału pieniędzy. Do sprawozdania dołączono trzy wnioski mniejszości, a podczas drugiego czytania zgłoszono kolejne poprawki.
Spór o stawki i finansowanie promocji
Zofia Czernow, przedstawiająca stanowisko KO, opowiedziała się za rozpoczęciem od stosunkowo niskich stawek, zgodnych z propozycją rządu, i ich późniejszym podwyższaniem. Klub poparł również pozostawienie dochodów z opłaty w dyspozycji gmin. Rządowy projekt przewiduje na 2027 r. maksymalnie 5 zł od osoby za noc w przypadku opłaty miejscowej oraz 5,50 zł na obszarach ochrony uzdrowiskowej. O wprowadzeniu opłaty i jej rzeczywistej wysokości nadal decydowałaby rada gminy. To limity, nie stawki obowiązkowe dla wszystkich miejscowości.
Dla Lewicy taki pułap jest zbyt niski. Daria Gosek-Popiołek relacjonowała rozmowy z samorządowcami po środowym posiedzeniu komisji. Zwracała uwagę, że małe gminy i duże miasta ponoszą różne koszty obsługi turystyki, a szczególna sytuacja miejscowości obciążonych masowym ruchem powinna znaleźć odzwierciedlenie w swobodzie ustalania opłaty.
– Te pięć złotych to zdecydowanie za mało – mówiła posłanka.
Wcześniejsza propozycja Lewicy, zachowana jako wniosek mniejszości, wiązała maksymalną opłatę z połową minimalnej stawki godzinowej. Podczas drugiego czytania Gosek-Popiołek zgłosiła nową poprawkę, przewidującą limit 10 zł. Przedstawiła ją jako próbę znalezienia większości dla kwoty wyższej od rządowej.
– 10 złotych jest dla mnie za małe, ale być może dla państwa racjonalne – przekonywała.
Posłanka zgłosiła również poprawkę dotyczącą zwolnienia osób głuchych. Wskazywała na lukę w katalogu zwolnień odnoszących się do niepełnosprawności. Zapowiedziała też dalsze zabiegi o zmianę stawek w Senacie, gdyby propozycja nie uzyskała poparcia Sejmu.
PSL podtrzymało własny wariant. Michał Pyrzyk przypomniał o wniosku mniejszości określającym maksymalną opłatę na poziomie 35 proc. minimalnej stawki godzinowej, czyli, według kwoty przywoływanej w debacie, około 11 zł. Powiązanie z wynagrodzeniem miałoby zapewnić automatyczny wzrost limitu. Poseł argumentował, że pozostawienie gminie możliwości ustalenia takiej stawki nie oznacza obowiązku jej zastosowania, a opłata tej wysokości nie musi stanowić bariery dla turysty.
Drugi postulat ludowców dotyczył finansowania promocji: 10 proc. wpływów z opłaty miejscowej miałoby przypadać POT. Pyrzyk wskazywał na potrzebę wsparcia promocji całego kraju oraz systemu obejmującego organizacje regionalne i lokalne. Wymieniał także możliwość wykorzystania środków na instrumenty pobudzające przyjazdy do miejsc dotkniętych spadkiem ruchu turystycznego.
To powrót do sporu, który towarzyszy pracom nad opłatami od kilku miesięcy. Jak opisywaliśmy w „Hotelarzu”, wcześniejszy projekt reprezentowany przez Ireneusza Rasia zakładał 18 proc. dla POT, 80 proc. dla gmin i 2 proc. dla inkasenta. Wersja rządowa nie przewiduje odpisu na POT: dochód ma pozostawać w gminach po potrąceniu wynagrodzenia podmiotów pobierających opłatę. Podczas czwartkowej debaty KO wyraźnie poparła ten kierunek.
PSL nie uzależnia jednak poparcia całej ustawy od przyjęcia swoich propozycji. Pyrzyk zapowiedział, że klub poprze nowe przepisy także w przypadku odrzucenia wniosków mniejszości. Za istotny uznał sam przełom w zasadach poboru opłaty miejscowej, oczekiwany przez wiele samorządów.
Andrzej Kosztowniak z PiS krytykował natomiast tempo prac i rozbieżności między projektami. Zwracał uwagę na obciążenie osób korzystających z noclegów oraz podnosił zastrzeżenia dotyczące wysłuchania strony społecznej, przywołując stanowisko hotelarzy. Argumentował również, że ocena skutków turystyki dla miast powinna uwzględniać dochody, które ten ruch już przynosi, obok kosztów ponoszonych przez samorządy.
Sprawozdawca komisji Marek Sowa bronił przyjęcia dostępnego dziś rozwiązania. Dopuszczał powrót do ustawy po sprawdzeniu, jak nowe przepisy zadziałają i ile gmin z nich skorzysta. Przekonywał, że możliwość pobierania 5 lub 5,50 zł jest korzystniejsza dla samorządów od utrzymania obecnych ograniczeń.
Hotele z obowiązkami płatnika
Obiekty świadczące usługi zakwaterowania mają zostać płatnikami opłaty z mocy ustawy. To one będą ją obliczać, pobierać i odprowadzać, a także prowadzić rejestr opłat pobranych i niepobranych. Za terminowe przekazywanie prawidłowo pobranych należności projekt gwarantuje co najmniej 10 proc. wynagrodzenia.
Opłaty mają obejmować zakwaterowanie przez co najmniej jedną noc niezależnie od celu przyjazdu, a więc także delegacje. Projekt usuwa wymóg korzystnych właściwości klimatycznych, który ograniczał możliwość poboru w miejscowościach z problemami jakości powietrza. Pozostawia warunek walorów krajobrazowych i odpowiedniej bazy noclegowej. Zgodnie z rządową propozycją pobyt przekraczający 29 kolejnych nocy ma być zwolniony z opłaty za cały okres. Zmiany dotyczące opłat mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 r.
Na zakończenie drugiego czytania prowadząca obrady poinformowała o zgłoszonych poprawkach oraz wniosku o przejście do trzeciego czytania bez ponownego kierowania projektu do komisji. Sejm miał rozstrzygnąć ten wniosek w bloku głosowań.







Komentarze (0)
Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe.