Marriott International, Hilton Worldwide i Intercontinental Hotels Group od lat walczą między sobą o miano gracza nr 1 w globalnym hotelarstwie pod względem liczby pokoi, zmieniając się co roku na pozycji lidera. Wkrótce przewaga Marriotta nad resztą stawki może znacznie wzrosnąć, dzięki przyłączeniu sieci Starwood. Ale gruszek w popiele nie zasypiają też chińskie sieci, które między sobą walczą o kontrolę nad AccorHotels, przejmując pod drodze inne grupy hotelarskie.
W tym roku w zestawieniu amerykańskiego magazynu „Hotels” 1 miejsce zajął Marriott z blisko 760 tys. pokoi, wyprzedzając Hiltona o niespełna 6 tys. pokoi. Rok temu pierwszy był Hilton z 715 tys. wyprzedzając Marriotta zaledwie o 300 pokoi. Dwa lata temu pierwsze miejsce zajmowała sieć IHG z 679 tys. pokojami, mająca ich tylko o 400 więcej niż drugi w rankingu Hilton. To – poza zażartą konkurencją – pokazuje też skalę rozwoju największych graczy. W ciągu dwóch lat odnotowali oni przyrost na poziomie 60 – 80 tys. pokoi. I rosną coraz szybciej, w dużej mierze przez akwizycje i wprowadzanie nowych marek.
Jak długo Marriott będzie liderem?
Już w przyszłorocznym zestawieniu Marriott wyraźnie oderwie się od stawki, gdy ostatecznie zakończony zostanie proces przejęcia sieci Starwood Hotels & Resorts, która w najnowszym zestawieniu „Hotels” zajmuje ósmą pozycję z 370 tys. pokoi. Wówczas Marriott jako pierwsza grupa hotelarska przekroczy milion pokoi, a nawet 1,1 mln. Tylko że wbrew pozorom i nowej skali całkiem zasadne będzie pytanie: jak długo liderem pozostanie. Bo głównym trendem w światowym hotelarstwie jest konsolidacja. Nie ma dużej sieci, o której nie mówiono by, że chce przejąć któregoś innego dużego gracza, albo że sama może stać się obiektem przejęcia. O Starwooda, nie licząc chińskich sieci, walczył też m.in. Hyatt i Wyndham, mówiło się o IHG. Wcześniej spekulowano o przejęciu samego IHG, które dzięki zlokalizowaniu centrali w Wlk.







Komentarze (0)
Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe.