Kiedy dzieci się nudzą, to marudzą. A z marudnym maluchem urlop jest prawdziwą katastrofą. Dlatego ten ośrodek, czy hotel, który chce przyciągnąć do siebie rodziny z dziećmi, musi intensywnie myśleć o atrakcjach dla najmłodszych.

Tak się składa, że pierwsze 10 lat życia spędziłam… w domu wczasowym. Prowadził go mój tata, a mama była kaowcem (nawet nie wiem, czy jeszcze się tak mówi, teraz pewnie byłaby managerem kultury). Fakt faktem, że dbała o to, by wczasowiczom urlop upływał miło i ciekawie. Pamiętam, że zawsze stawała na głowie, żeby wypoczywające dzieci nie nudziły się. A w tamtych czasach wcale nie było to takie łatwe (zabawek niewiele, nawet kredki trzeba było wydostawać spod lady, nie mówiąc o „wypasionych” salach zabaw). Ale udawało się, pamiętam te wszystkie organizowane przez nią podwieczorki dla maluchów, na których odbywały się konkursy kulinarne, recytatorskie, piosenkarskie, te wszystkie wycieczki w góry z dopingowaniem małych nóżek do ruchu… Wtedy obserwowałam te zabiegi z perspektywy dziecka. A teraz od siedmiu lat jako członkini Kapituły Hotel Przyjazny Rodzinie oceniam starania ośrodków, hoteli, pensjonatów, by dzieci czuły się w nich fantastycznie. Nie jestem w stanie podać opisu idealnego miejsca zabaw, ale mając za sobą wizyty już w kilkunastu hotelach, potrafię powiedzieć, czym należy się kierować, by takie miejsca były dla maluchów prawdziwą atrakcją. Wybierz jakość.