Kolejny odcinek autobiografii Conrada Hiltona „Be my guest”, w którym zdradza on dwie żelazne zasady, jakimi kierował się w każdym zarządzanym przez siebie hotelu.
„Mobley w Cisco [pierwszy hotel Conrada Hiltona] nauczył nas, jak prowadzić hotel, co popłaca, a co nie, był idealnym terenem do zyskiwania praktyki. Właśnie w tym hotelu nauczyłem się dwóch zasad, które od tego czasu stosuje w każdym obiekcie, od Waco do Istambułu. Pierwszą poznałem w czasie koszmarnego snu, zaraz po objęciu hotelu Mobley. Drown i ja spaliśmy przez pewien czas w ciasnym biurze, by wygospodarować więcej wolnych miejsc dla gości. Drown w czasie snu przeżywał swój hotelarski debiut i mruczał przez sen, że jest mu szalenie przykro, ale ma do dyspozycji tylko wspólny pokój z trzema innymi panami. Przypuszczam, że to właśnie wpędziło mnie w koszmarny sen. Śnił mi się poprzedni właściciel hotelu napędzający gości kijem bilardowym do układania się na stołach w sali restauracyjnej. Równocześnie mój ojciec machał do mnie sztucerem, który kupiłem za pierwsze oszczędności i powtarzał: Nigdy się nie wzbogacisz, jeśli będzie postępował w ten sposób, mogłeś sprowadzić skrzynkę gwoździ [bo opłata za przesyłkę była taka sama





Komentarze (0)
Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe.